Czy czeka nas koniec?
Nasza młodzież w ramach edukacji ekologicznej udała się do kina Rialto na film z Leonardo DiCaprio w roli głównej "Czy czeka nas koniec?". Główny bohater - Posłaniec Pokoju ONZ podróżuje po świecie, tworząc kompendium wiedzy o zmianie klimatu i poszukując rozwiązań, które mogłyby oddalić nadciągającą ekologiczną katastrofę. Słynny aktor odwiedza daleką Północ, lasy równikowe i morskie głębiny, kraje bogate i ubogie, rozmawia z politycznymi liderami, naukowcami i aktywistami. Film w bardzo przystępny sposób przybliża mechanizmy degradacji środowiska w wyniku dążenia do osiągania jak największych zysków przez międzynarodowe korporacje i ujawnia biznesowe powiązania polityków i lobbystów bagatelizujących kwestię zmian klimatu. Znakomitym podsumowaniem filmu jest finałowe przemówienie DiCaprio na forum ONZ – wezwanie do działania na rzecz naszej wspólnej przyszłości.
 
OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.

Obecnie...

odwiedza nas 2 gości

Odwiedziny...

od 1 września 02: 3678314

Logowanie






Nie pamiętam hasła!
Konto? Zarejestruj mnie!

Reklama

Jesteś tutaj: Strona główna
Kanold w VI LO PDF Drukuj Email
Redaktor: Maciej Bachara   
22.06.2015.
ImageMarzenie wielu czytelników: ulubiona postać z książki opuszcza świat fikcji literackiej i pojawia się przed nami w świecie rzeczywistym. Niemożliwe? Możliwe. W VI LO. W czwartek, 17 czerwca zawitał do nas nie kto inny, jak pierwowzór Kanolda – pierwszoplanowego bohatera „Piątej strony świata” Kazimierza Kutza (przeniesionej zresztą na deski teatralne). Bolesław Bara - doktor medycyny, były ordynator sanatorium w Reptach, człowiek – legenda, ma jednak spory dystans do swego „literackiego” odpowiednika. W czasie spotkania z I a, II a i II b przyznał, że zdziwił się, iż na kartach powieści został przez autora… uśmiercony. Z filuternym uśmiechem zwrócił się do młodzieży: „Jak widać, żyję”. Wspominał czasy dzieciństwa w Szopienicach, spotkania w sławnej już „budce Kanolda”, mówił o powodach wyjazdu z Polski i chwalił aktora, który grał Kanolda w Teatrze Śląskim.

Najważniejsza refleksja po spotkaniu? I jako postać literacka, i jako człowiek z krwi i kości „Kanold” jest osobą fascynującą. Kiedy był nastolatkiem, dosłownie „połykał” książki, zdobywając je gdzie się tylko dało (m.in. w obozie jenieckim). W czasie wojny spotykał się z przyjaciółmi w słynnej „budce”, aby się.. uczyć (choć czytanie polskich lektur było wówczas niebezpieczne). Pomagając matce w sklepie, potrafił obliczać należność za towary, wykonując działania matematyczne.. w pamięci. Język angielski przyswoił samodzielnie. Po zakończeniu działań wojennych, aby nie marnować roku, w czasie wakacji opanował materiał II klasy liceum i z pierwszej przeszedł do…trzeciej. Wyjechał do Niemiec, mając ponad pięćdziesiąt lat… i zrobił w tym kraju karierę, obejmując stanowisko ordynatora w ośrodku dla górniczych emerytów. Jeśli dodać do tego niesamowitą skromność naszego Gościa, mamy po prostu… wzorzec parenetyczny.

Zmieniony ( 22.06.2015. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Reklama